Ból biodra sprawił, że Joletta Belton musiała zrezygnować z kariery i z części swojej tożsamości. Po wielu konsultacjach i licznych nieudanych metodach leczenia bólu, w końcu, dzięki spotkaniu z odpowiednim klinicystą, udało jej się zapanować nad bólem. Podzieliła się swoimi doświadczeniami w ciekawie zaprojektowanym artykule (1), który łączy perspektywę pacjenta z najnowszymi dowodami z badań naukowych w zakresie leczenia bólu mięśniowo-szkieletowego. Poniżej możesz zapoznać się z jego treścią.

Szacowany czas czytania: 20 minut

Wstęp

Konsultacje pomiędzy klinicystami a pacjentami w leczeniu bólu mięśniowo-szkieletowego to coś więcej niż badanie w poszukiwaniu hipotezy. Ma to szczególne znaczenie, gdy istnieje duża niepewność co do etiologii i prognozy. W tym artykule opisujemy relację pacjentki na temat jej doświadczenia bólu i długiego procesu konsultacji. Ta osobista relacja dotyczy wyzwań, jak również możliwości, a ostatecznie prowadzi do samoświadomości, zrozumienia i życia „w zgodzie” z bólem.

Każda sekcja narracji kończy się krótkim opisem nowo pojawiających się dowodów naukowych, dostarczających informacji na temat specyficznych aspektów konsultacji. Wykorzystując tę nowatorską strukturę przedstawiamy podstawy do zrozumienia konsultacji w leczeniu uporczywego bólu mięśniowo-szkieletowego z pozycji badań skoncentrowanych na pacjencie w celu wzbogacenia wiedzy z zakresu praktyki klinicznej.

Wprowadzenie

Skuteczna konsultacja skoncentrowana na pacjencie w leczeniu bólu mięśniowo-szkieletowego to współpraca pomiędzy pracownikiem służby zdrowia i pacjentem, osadzając pacjenta bólowego w centrum tej interakcji. Niniejszy artykuł jest zbudowany w sposób odzwierciedlający tę współpracę. Ukazuje znaczenie zrozumienia przeżytego doświadczenia, dzielenia się informacjami i dynamicznych interakcji, które kształtują konsultację, w połączeniu z potwierdzającymi to dowodami naukowymi.

Osobistą relacją z poniższego artykułu podzieliła się Joletta Belton. Kobieta była strażakiem-ratownikiem medycznym do czasu, gdy przewlekły ból zakończył jej karierę i przewrócił do góry nogami życie, które kochała. Ustrukturyzowaliśmy narrację w taki sposób, że każda sekcja rozpoczyna się od osobistej relacji Joletty, a kończy zwięzłym przeglądem potwierdzających dowodów z badań na temat konsultacji i leczenia bólu mięśniowo-szkieletowego.

Zastosowana metoda współtworzenia (poniższego artykułu) pozwala uniknąć stronniczości i przeinaczeń, które mogą wynikać z interpretacji słów innych osób przez badaczy. Mamy dobry powód, aby wierzyć, że problemy opisane przez Jolettę występują powszechnie. Dowodzi temu obfita ilość związanych z tym obszarem badań jakościowych.

Celem zastosowania takiego formatu jest przedstawienie silnego związku pomiędzy osobistą narracją i nowo pojawiającymi się dowodami. Osobista relacja w połączeniu z badaniami wskażą lepszą drogę naprzód.

Poniższy artykuł odzwierciedla dobrze ugruntowany model wsparcia, pierwotnie zaproponowany przez Pincusa i współpracowników w 2012 roku. Sugeruje on, że skuteczne i wspierające konsultacje obejmują elementy dotyczące czterech obszarów. Są to zbieranie właściwych informacji, budowanie relacji, unikanie ogólnikowego uspokajania i wymiana informacji, nazwane wsparciem poznawczym. Model ten został obecnie rozszerzony, aby wyraźnie uwzględnić piąty element, czyli walidację. Stała się ona kluczowym elementem w pracach jakościowych z udziałem pacjentów. 

Metodologia współtworzenia tej pracy była następująca – wszyscy autorzy zapoznali się z modelem wsparcia pacjenta opartego na konsultacji. Każda sekcja narracji, zgodnie z elementami wsparcia opisanymi w modelu, została stworzona przez Jolette Belton. Następnie autorzy przeczytali relację i wspólnie opracowali bazę dowodów naukowych. W dalszym kroku trzech autorów spotkało się w celu omówienie zawartości i uzgodnionych poprawek. Proces powtarzano do momentu, aż każdy z autorów był zadowolony.

Ból i niepewność – znaczenie skutecznego wsparcia

Mój ból rozpoczął się od niefortunnego kroku i ukłucia w biodrze. Tylko ukłucia. Jednak ten niefortunny krok zapoczątkował mój trwający, pogarszający się ból, który nie poprawił się wtedy, gdy powinien. Trwający ból, który był bez sensu. Jako wieczny sportowiec, który stał się strażakiem, doświadczyłam wielu kontuzji przed tym ukłuciem. W przypadku niektórych musiałam przejść operacje pod ogólnym znieczuleniem, po których ból już nigdy się nie pojawił.

Dlaczego żadne leczenie nie wpłynęło na ból tak jak tego oczekiwano, tak jak miało to miejsce wcześniej? Dlaczego nie zadziałały leki, fizjoterapia, zastrzyki, operacja, chiropraktyka, akupunktura, masaż i wiele więcej (próbowałam wszystkiego). Nigdy nie dostałam satysfakcjonującej odpowiedzi. W zamian dostałam wiele wyjaśnień, które często były ze sobą sprzeczne, zarówno wśród osób o różnej profesji, jak i tej samej oraz w zależności od tego, z jakiej perspektywy dany klinicysta patrzył na moje bolesne biodro.

Wyjaśniono mi, że mój ból to wynik dysfunkcji (dysfunkcji stawu krzyżowo-biodrowego, chociaż inni klinicyści powiedzieli mi, że taka diagnoza nie istnieje, tak samo jak różne inne dysfunkcje ruchowe i, później w mojej podróży, dysfunkcyjne myśli i zachowania). 

Dowiedziałam się, że za mój ból odpowiedzialne jest uszkodzenie, uwięźnięcie, naderwanie (obrąbka stawowego i pierścienia chrzęstno-włóknistego), tarcie kości o kość. Lub że mój ból pojawił się z powodu mojej złej postawy, rotacji piszczeli, obrócenie kręgosłupa, niestabilności lub braku równowagi w biodrze (lub w core, w kręgosłupie, w mięśniach). Z tymi licznymi wyjaśnieniami pojawiło się wiele obiecywanych rozwiązań. Pojawiły się duże nadzieje, a następnie katastrofalne niepowodzenia, gdy kolejne obiecane leczenie nie działało.

Po latach tak wielu nieudanych terapii, terapii, których nie udało mi się przeprowadzić w ramach opieki zdrowotnej, byłam zagubiona, zdezorientowana, niepewna. Nie miałam pojęcia co działo się w moim ciele. Pytanie dlaczego nigdy nie wyzdrowiałam pozostało bez odpowiedzi. Nie wiedziałam, co robić z bólem, który zakończył definiującą mnie karierę. Ból odsunął mnie od ludzi, miejsc i doświadczeń, które wiele dla mnie znaczyły. Niejednoznaczność, niezdolność do nadania sensu rzeczom, a tym samym niezdolność do znalezienia drogi naprzód, była niesamowicie niepokojąca. Nikt i nic nie mogło mnie uspokoić. To wszystko w dużej mierze przyczyniło się do tego, że mój ból był jeszcze bardziej dotkliwy.

Dowody – czym jest wsparcie?

Pomimo że o wsparciu wspomina się w niemalże wszystkich wytycznych dla klinicystów zajmujących się leczeniem bólu mięśniowo-szkieletowego, to do 2008 roku nie było prawie w ogóle dowodów na ten temat. Wtedy właśnie Linton i współpracownicy zdefiniowali wsparcie w przełomowej publikacji w czasopiśmie Pain.

Według Linton i współpracowników wsparcie to szereg zachowań, zarówno werbalnych jak i niewerbalnych, podejmowanych przez klinicystów w celu zmniejszenie obaw i niepokoju pacjentów. Pincus i współpracownicy przeprowadzili następnie szereg badań, włączając w to przegląd obecnej wiedzy, opracowanie narzędzi do oceny i pomiaru wsparcia, a następnie badania, w których postanowiono przeanalizować związek między wsparciem a wynikami pacjentów.

Ponieważ w tym czasie nie było wystarczających badań na populacjach osób z bólem, przegląd systematyczny rozszerzono o konsultacje w podstawowej opiece zdrowotnej. Wskazaniem w tych konsultacjach był wysoki poziom samodzielnego radzenia sobie z bólem i wysoka niepewność co do rokowania. W przeglądzie wywnioskowano, że istniały dowody dla czterech odrębnych elementów wsparcia – zbieranie informacji, budowanie relacji, ogólnikowe uspokojenie i wsparcie poznawcze. Kolejne badania wykazały, że wszystkie wymienione elementy wiążą się z wynikami pacjentów. Wszystkie z nich omówimy po kolei w dalszej części.

Poniższa narracja rodzi ważne pytanie – czy pełna eksploracja możliwych rozwiązań i wyjaśnień jest konieczna, aby pacjenci mogli osiągnąć spokój ducha, akceptację, kontrolę i przystosować się do nowej sytuacji? A może dzięki spotkaniu z uspokajającym terapeutą w odpowiednim czasie można było uniknąć tak kosztownego procesu? Istnieją pewne dowody, które mogą sugerować, że osoby, które oceniły konsultacje, w których brali udział jako bardziej uspokajające poszukują później mniejszej pomocy. Kwestia ta wymaga jednak głębszego zbadania, na większych próbach.

Zbieranie informacji – wysłuchanie całej historii

Czyja historia? Czyje cele?

Kiedy spojrzysz w moją dokumentację medyczną, opowiada ona historię bolesnego biodra. Mnie tam nie ma. W rzeczywistości wydaje się, że moja dokumentacja nie jest w ogóle o mnie. To nie jest moja historia. Jedyna historia, którą mogłam opowiedzieć, była bardzo ukierunkowana klinicznie. Była bardziej złożona z pomiarów bólu, pozakreślanych schematów ciała i kwestionariuszy, aniżeli skoncentrowana na osobie. Mimo to mój ból i jego wpływ był czymś o wiele większym.

W poszukiwaniu „ważnych rzeczy”, to, co było ważne DLA MNIE, zostało w dużej mierze pominięte, przerwane lub zreinterpretowane w sposób, który lepiej pasował do historii klinicznej.

Moje cele również niewiele znaczyły. Cele, takie jak możliwość jazdy samochodem, wyjazd na kemping, wychodzenie znów do restauracji, siedzenie na kanapie, żeby pooglądać film. Zamiast tego przypisano mi cele istotne klinicznie. Na przykład zwiększenie zakresu ruchu o X stopni, wykonanie X serii ćwiczenia Y, poprawa siły mięśnia czworogłowego.

Istniała tu rozbieżność. Nie złośliwa ani celowa, ale wciąż rozbieżność. Taka, której można było uniknąć gdyby tylko moja historia została zauważona i aktywnie wysłuchana, oraz gdyby zadano właściwe pytania wynikające z mojej opowieści. Taka rozmowa nie tylko pomogłaby klinicyście zrozumieć mnie, moje obawy, mój osobisty kontekst (i tym samym lepiej zrozumieć mój ból i to, co możemy z nim zrobić). Pomogłaby także mnie lepiej zrozumieć mój ból i zauważyć możliwą drogę naprzód.

Dowody – aktywne słuchanie

Na początku konsultacja obejmuje zazwyczaj zbieranie informacji i budowanie relacji. Wsparcie przejawia się w tych czynnościach głównie w sposób niejawny i niewerbalny. W najlepszym wypadku klinicyści podążają za historią w kierunku wyznaczonym przez pacjenta. Zadają właściwe pytanie i poprzez kontakt wzrokowy, postawę i zachowanie pokazują, że uważnie i aktywnie słuchają. Informacje przepływają na tym etapie głównie od pacjenta w kierunku klinicysty.

Klinicyści muszą jednak jasno pokazać, że są zaangażowani w słuchanie i zrozumienie tego, co pacjent mówi. Takie zaangażowanie jest niejawnie uspokajające, a jego celem jest zbudowanie zaufania, zmniejszenie lęku i stworzenie więzi. Zaufanie jest potrzebne, ponieważ pacjenci są bardziej skłonni przyjąć porady z zaufanego źródła. Wysoki poziom lęku utrudnia pacjentom przetwarzanie informacji i dokonywanie skutecznych wyborów. Relacja z kolei jest potrzebna, aby pacjenci mogli podzielić się swoimi przekonaniami i obawami.

Mimo to pacjenci często zgłaszają poczucie, że klinicyści ich nie słuchają, lub przynajmniej nie wysłuchują ich całej historii. Klasyczne badania obserwacyjne wykazały, że klinicysta przerywał wypowiedź pacjenta dotyczącą jego głównych obaw po średnio 18-23 sekundach. Bardziej szczegółowa analiza wykazała, że nie we wszystkich przypadkach przerywanie było przeszkadzające. Czasem miało na celu doprecyzowanie lub budowanie więzi. Wciąż jednak niepokoi fakt, że na pierwszej konsultacji fizjoterapeuci spędzają na mówieniu dwa razy więcej czasu niż pacjenci. Co więcej, częściej to klinicyści z większym doświadczeniem mówią więcej niż pacjent.

Budowanie relacji – klinicyści, którym zależy

Zaufanie do terapeuty i bycie godnym zaufania

Zaufanie działa w obie strony. My, pacjenci, musimy ufać osobie, która nas leczy, a klinicysta musi ufać nam, pacjentom. Poprzez budowanie relacji, komunikację i rozmowy dążymy do zaufania, szacunku i wspólnego zrozumienia sytuacji. To może później umożliwić wspólne podejmowanie decyzji dotyczących najlepszej metody leczenia. Kiedy ufamy i jesteśmy obdarzeni zaufaniem, wiemy, że klinicyści się o nas troszczą, a nie tylko nami zajmują.

Po siedmiu latach z bólem poproszono mnie, po raz pierwszy, o opowiedzenie swojej historii. Zaskoczyło mnie to. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć, więc zapytałam, od czego zacząć. Powiedziano mi, żebym rozpoczęła, od czego tylko chcę.

Byłam zdziwiona historią, którą opowiedziałam. Wypowiedziałam się na tematy, których wcześniej nie poruszałam, nawet z samą sobą. I zostałam szczerze zapewniona, że to, czego doświadczyłam, to co czułam – moje lęki, zmartwienia i obawy – były w pełni uzasadnione i sensowne. Oczywiście, że tak mogłam się czuć! To, co przechodziłam było niesamowicie trudne i często przerażające! Dostrzeżono trudności życia z bólem. Doceniono moją odwagę, siłę i wytrzymałość.

Dzięki możliwość opowiedzenia swojej historii zaufanemu i aktywnemu słuchaczowi, który zadawał przemyślane i właściwe pytania, podeszłam z krytycznym dystansem do tego, co mówiłam. Byłam w stanie połączyć niektóre kropki, zauważyć nowe możliwości. Zaczęliśmy nadawać sens temu, co się działo i wspólnie szukać możliwych dróg naprzód. Przez całe spotkanie liczyło się to, co było dla mnie najważniejsze. To było głębokie i zmieniające życie spotkanie.

Dowody – empatia i relacja terapeutyczna

Skuteczna relacja terapeutyczna polega na wypracowaniu istotnej więzi pomiędzy klinicystą a pacjentem. W rzeczy samej, w przypadku bólu mięśniowo-szkieletowego, empatia jest uważana za podstawowy element dobrych umiejętności interpersonalnych i komunikacyjnych fizjoterapeuty.

Pacjenci uważają brak empatii ze strony klinicysty za główną przeszkodę w budowaniu więzi. Istnieje wiele dowodów na to, że ta empatyczna relacja terapeutyczna jest związana z lepszymi wynikami klinicznymi w zakresie leczenia schorzeń układu mięśniowo-szkieletowego (w tym bólu i funkcji), satysfakcji pacjenta i przestrzegania zaleceń.

Ogólnikowe uspokajanie

Bycie uspokojonym i jednoczesne poczucie opuszczenia

Szukając pomocy w leczeniu bólu, byłam w bardzo trudnej sytuacji. Zwłaszcza po wizycie u tak wielu klinicystów i wypróbowaniu tak wielu metod lezenia, które nie zadziałały. To była huśtawka emocji – wielkie nadzieje na obiecaną poprawę i druzgocące upadki, gdy jeszcze jedno obiecane rozwiązanie nie zadziałało.

Myślałam, że to moja wina. Czułam wstyd, że nie wyzdrowiałam, kiedy powinnam. Czułam, że zawiodłam wszystkich. Moją rodzinę, przyjaciół, kolegów strażaków. Pracowników służby zdrowia. Mojego męża. Siebie.

Zapewniano mnie, że wszystko, co można było zrobić, zostało zrobione. Że nic więcej nie można zrobić i że operacja zakończyła się „sukcesem”. Nie było to uspokajające. Uspokajanie bez nadawania sensu i walidacji nie było pomocne. „Nic złego się nie dzieje” nie było uspokajające, gdy zdecydowanie nie czułam się dobrze, gdy moja kariera dobiegła końca, gdy moje ja i moje życie zostały wywrócone do góry nogami, gdy moja przyszłość została utracona.

Dowody – ogólnikowe uspokajanie może być szkodliwe

W przeciwieństwie do powszechnych mitów dowody sugerują, że niespecyficzne, empatyczne, uspokajające stwierdzenia wyrażane wobec osób żyjących z chorobami przewlekłymi są często związane z gorszymi wynikami. Późniejsze badania objaśniły, że chociaż empatyczny, opiekuńczy ton tych komunikatów był bardzo ważny dla pacjentów, optymistyczne, uspokajające stwierdzenia były postrzegane jako protekcjonalne i często okazywały się błędne.

Tego typu komunikacja w leczeniu bólu mięśniowo-szkieletowego, w tym stwierdzenia takie jak „zaufaj mi, nic ci nie będzie” i „widziałem to już wcześniej, nie masz się czym martwić”, powoduje natychmiastowe obniżenie lęku. Nie zapewnia jednak pacjentom nowych narzędzi radzenia sobie z bólem, gdy pojawi się on ponownie. Ten rodzaj komunikacji, określany jako ogólnikowe uspokajanie, może sprzyjać uzależnieniu od konsultacji. Wykazano, że wiąże się to z gorszymi wynikami, szczególnie u osób, które już doświadczają stresu.

Walidacja

Uwierzenie pacjentowi – uznanie niepokoju za coś normalnego: „Nie reagujesz przesadnie”

Uwierzenie, walidacja, dostrzeżenie, usłyszenie, poczucie bycia widzianą i rozumianą. To zmieniło życie, ponieważ zdjęto ze mnie ciężar, o którego istnieniu nawet nie wiedziałam. Poczułam ogromną ulgę, ponieważ nie musiałam już „udowadniać”, że cierpię, że zasługuję na opiekę, że jestem wartościową istotą ludzką. Nie byłam winna swojego bólu. Nie reagowałam przesadnie ani zbyt emocjonalnie.

Mój ból nie był „tylko w mojej głowie”. Mój ból był prawdziwy. A kiedy mój ból został dostrzeżony, kiedy mnie, jako istocie ludzkiej, uwierzono, otworzyło to zdolność do przyjmowania nowych informacji. W końcu mogłam zacząć ponownie myśleć, planować, pamiętać i działać na podstawie tego, czego się nauczyłam. Mogłam zacząć włączać te nowe informacje do mojego rozumienia bólu i siebie z bólem. Mogłam dostrzec możliwości tam, gdzie wcześniej widziałam tylko chaos, tylko straty, tylko ból. Wreszcie mogłam zacząć opowiadać nową historię.

Dowody – wpływ walidacji

Badania wykazały, że walidacja jest kluczowym elementem skutecznej i opartej na współpracy relacji terapeutycznej między klinicystami a osobami z bólem. Osoby cierpiące z powodu bólu często zgłaszają, że są dyskredytowane, nie wierzy się im, a ich ból nie jest uznawany przez klinicystów, zwłaszcza jeśli nie ma uzasadnienia medycznego. To skutkuje poczuciem braku wartości jako osoby i przyczynia się do trudności w samostanowieniu.

Gdy ból jest uznawany przez pracowników służby zdrowia, badania pokazują, że wiąże się to z większą satysfakcją pacjenta z konsultacji, poprawą nastroju, bardziej otwartą dyskusją i ujawnianiem informacji oraz promowaniem wspólnego podejmowania decyzji.

Co więcej, obiecujące dowody z badań eksperymentalnych sugerują, że poprawia się pamięć (lepsze zapamiętywanie instrukcji i porad podczas konsultacji dotyczących bólu) dzięki walidacji podczas wykonania zadania prowokującego ból. Walidacja ze strony pracowników służby zdrowia w zakresie zasadności bólu może stanowić podstawę współpracy między klinicystą a pacjentem, którzy mogą następnie rozpocząć wspólną podróż przez ból, z zaufaniem i wzajemną pewnością.

Wsparcie poznawcze – wymiana informacji dotyczących przyszłości

Wspólne podejmowanie decyzji

Co ważne, moja historia nie została tym razem jedynie zamieniona na historię kliniczną, medyczną czy naukową, jak to często miało miejsce w przeszłości. To nie działa. Z mojego doświadczenia wynika, że nie możemy uczyć ludzi lepszego rozumienia bólu. Nie możemy po prostu dać im nowej, lepszej historii. Musi pojawić się rozmowa, wymiana wiedzy specjalistycznej, aby wspólnie stworzyć narrację, która nada sens sytuacji w sposób akceptowalny dla obu stron.

Jestem wdzięczna, że dzięki zaufanemu przewodnikowi mogłam współtworzyć nową narrację. Narrację, która nadawała sens rzeczom w sposób zarówno biologiczny, jak i biograficzny. To była MOJA historia, a nie historia bolesnego biodra. Byłam aktywną uczestniczką tworzenia tej historii. Łącząc moje doświadczenie, moją żywą wiedzę na temat bólu, wraz z tym, czego nauczyłam się o bólu i wiedzą specjalistyczną, wiedzą i umiejętnościami mojego zaufanego przewodnika, byłam w stanie stworzyć narrację, która nie tylko miała sens, ale dawała nadzieję i kreśliła drogę naprzód.

Arthur Frank pisze, że jesteśmy historiami, które sobie opowiadamy, a my sami „kształtujemy się w tym, co jest opowiadane”. Nasze historie zmieniają się wraz ze zmianą naszego zrozumienia. To samo w sobie może być terapeutyczne.

Dowody – wspólne podejmowanie decyzji i ułatwianie pójścia naprzód

Toye i wsp. opracowali model „pójścia naprzód wraz z bólem” na podstawie systematycznego przeglądu 77 badań jakościowych. Model ten składa się z czterech strategii. Obejmuje on „integrację mojego bolesnego ciała”, „redefinicję normalności”, „uświadomienie sobie, że nie ma lekarstwa” i „stanie się ekspertem”. Kluczem do osiągnięcia akceptacji i do tego, aby być w stanie iść naprzód z bólem, jest zrozumienie samego bólu.

Istnieją solidne dowody wskazujące na to, że wsparcie poznawcze – lekarze udzielający wyjaśnień i edukacji na temat możliwych prognoz i opcji leczenia – jest jedną z najskuteczniejszych metod zwiększania poczucia kontroli, pewności siebie, akceptacji, zaufania i satysfakcji pacjenta, przy jednoczesnym zmniejszaniu lęku i poczucia izolacji u osób z bólem.

Wyjaśnienia i edukacja są prawdopodobnie najbardziej skuteczne, gdy są zintegrowane z rozmowami podczas konsultacji, a nie jako ogólne informacje na temat bólu lub nauki o bólu. Najistotniejszymi elementami zapewniania edukacji, szczególnie na wczesnym etapie doświadczania bólu, mogą być uwaga, zainteresowanie i aktywne słuchanie klinicysty.

Skuteczna edukacja i wsparcie poznawcze powinny być ukierunkowane na pacjenta. Należy skoncentrować się na historii i obawach pacjenta oraz dostosować wyjaśnienia, aby ułatwić zrozumienie, które jest zgodne z doświadczeniami życiowymi pacjenta. Łącznie czynniki te mogą ułatwić pacjentom radzenie sobie z bólem.

Podsumowanie – jak konsultacje mogą pomóc pacjentom żyć pełnią życia w procesie leczenia bólu mięśniowo-szkieletowego?

Joletta: Z czasem zaczęłam inaczej rozumieć swój ból. Co ważniejsze, zaczęłam inaczej rozumieć SIEBIE z bólem. Potrafiłam radzić sobie z epizodami zaostrzenia bez wpadania w panikę i myślenia, że wszystkie postępy zostały zaprzepaszczone. Mogłam nawiązywać relacje z ludźmi, odkrywać interesujące miejsca i doświadczać rzeczy, które były dla mnie ważne. Mogłam prowadzić radosne, znaczące i satysfakcjonujące życie, nawet jeśli ból wciąż doświadczałam bólu. Ponieważ ból nie był już w centrum wszystkiego. Byłam z powrotem w centrum mojej historii, której ból jest tylko częścią.

W tym artykule omówiono kilka zaleceń dla klinicystów do zastosowania w konsultacjach dotyczących leczenia przewlekłego bólu mięśniowo-szkieletowego (opis poniżej). Ostatecznie, niepewność pracownika służby zdrowia i pacjenta jest początkiem wspólnej podróży leczenia bólu. Gotowość do wspólnego odkrywania nowych dróg i zaakceptowania niepewności procesu, w połączeniu ze słuchaniem, walidacją, empatią i uspokojeniem, jest kluczem do postępu w leczeniu przewlekłego bólu, zarówno dla pracowników służby zdrowia, jak i osób cierpiących z powodu bólu.

Struktura konsultacji w leczeniu bólu mieśniowo-szkieletowego – zalecenia do zastosowania w praktyce

Zbieranie informacji

  • Zadawaj pytania otwarte
  • Pozwól pacjentom opowiedzieć ich historię
  • Upewnij się, że rozumiesz, co jest dla pacjenta ważne
  • Sprawdź, czy musisz dowiedzieć się czegoś więcej
  • Spróbuj nie snuć hipotez, gdy pacjent wciąż opowiada
  • Poznaj całego człowieka – nie unikaj emocji, obaw i problemów, które wykraczają poza twój postrzegany zakres

Budowanie relacji terapeutycznej 

  • Upewnij się, że pacjent wie, że go słuchałeś
  • Wyraź empatię dla ich cierpienia, tak jak wobec przyjaciela
  • Naucz się akceptować i czuć się komfortowo w obecności cierpienia pacjentów

Unikanie ogólnikowego uspokajania

  • Unikaj mówienia pacjentom, że „wszystko będzie dobrze”, chyba że masz co do tego pewność
  • Zrozum, że mówienie pacjentom, że „nic złego się nie dzieje” nie zawsze jest uspokajające

Walidacja

  • Jasno i wyraźnie okaż, że wierzysz pacjentowi
  • Uznaj ból i cierpienie pacjenta
  • Wyraźnie podkreśl, że w takich okolicznościach niepokój jest całkowicie normalny

Wsparcie poznawcze

  • Omów rokowania, opcje leczenia, prawdopodobne utrudnienia
  • Używaj prostego języka i unikaj żargonu
  • Upewnij się, że prowadzisz rozmowę, a nie monolog
  • Uzgodnij z pacjentem sposoby dalszego postępowania

Literatura

Belton J, Birkinshaw H, Pincus T. Patient-centered consultations for persons with musculoskeletal conditions. Chiropr Man Therap. 2022 Dec 9;30(1):53. doi: 10.1186/s12998-022-00466-w. PMID: 36494862; PMCID: PMC9733274.